Anna Rybakiewicz "Złodziejka listów"


Złodziejka listów

Anna Rybakiewicz

Wydawnictwo: Filia

Data wydania: 12.04.2023

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Ilość stron: 363

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu. 

Astrid wraz z rodzicami i rodzeństwem mieszka w Łomży. Czas wojny jest dla nich bardzo trudny, bo niestety Żydzi są prześladowani na każdym kroku. W mieście zostaje założone getto, do którego cała rodzina musi się przeprowadzić. Ojcu Astrid udaje się załatwić dla niej nowe papiery według, których dziewczyna jest polką z Warszawy i tym samym ucieka ona z getta. Już jako Karolina udaje się do Warszawy, tam po wyjściu z pociągu nie wie co robić dalej, ponieważ została bez pieniędzy. Nagle podchodzi do niej oficer SS i zaczynają rozmawiać. Walter Schmidt zaprasza Astrid na kawę. Tam zaczyna po między nimi iskrzyć, ale niestety przez niewiedzę dziewczyna wypowiada coś co ją zdradza i już wie, że on się czegoś domyśla. Na szczęście udaje jej się uciec, zresztą za jego cichym pozwoleniem.

Byliśmy pewni, że nie zabija się kogoś tylko dlatego, że jest Żydem.

Astrid przychodzi pod dom Waltera, bo zapisał jej adres w książce i trafia do magla leżącego na przeciwko willi. Tam do pracy przyjmuje ją Pani Kluge zagorzała zwolenniczka Hitlera. W tym czasie Astrid cały czas obserwuje dom oficera i pisze do niego miłosne listy, które wsuwa pod jego drzwi. Pewnego dnia niestety musi uciekać i tak trafia do restauracji U aktorek, gdzie pracuje przy zlewie, ale też śpiewa. Zaprzyjaźnia się z Edmundem, a ten załatwia jej papiery, żeby mogła wyjechać wraz z innymi Żydami za granicę. Niestety jak się okazuje jest to tylko pułapka zorganizowana przez Niemców żeby wyłapać ukrywających się Żydów.

Teraz płakałyśmy obie. Stara Niemka, która mimo otaczającego ją szaleństwa pozostała człowiekiem, i młoda Żydówka, która mimo że była tylko człowiekiem, nie oszalała. 

Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron i nie mogłam się od niej oderwać. Bardzo trudna historia zakazanej miłości Żydówki i oficera SS. Chociaż spędzili ze sobą zaledwie kilka chwil to wykiełkowała w nich tak wielka, że mogłaby przezwyciężyć wszystko. Niestety czasy były okrutne. Astrid wielokrotnie powtarzała, że miała szczęście spotykać na swojej drodze dobrych ludzi i to dzięki temu miała szanse przeżyć. Czasami właśnie wystarczy tylko dobre słowo, lekka podpowiedź i możemy iść ku czemuś lepszemu w naszym życiu. Książkę polecam z całego serca.  

Moja ocena to 9 na 10.

Komentarze

Prześlij komentarz