Magdalena Wrocławiak "W górę rzeki"


W górę rzeki

Magdalena Wrocławiak

Wydawnictwo: Oficynka

Data wydania: 07.06.2021

Kategoria: literatura piękna

Ilość stron: 410

Za możliwość przeczytania i zrecenzowanie książki dziękuję wydawnictwu.

Sebastian ma dziwny i bardzo realistyczny sen, w którym spotyka dziewczynę o imieniu Mehoni. Odsuwa go ona od próby samobójczej i dużo mówi o wierze. Po przebudzeniu chłopak sam nie jest pewien czy to był sen czy jawa. Sebastian ostatnie lata spędził w więzieniu, ponieważ został skazany za zabicie swojego najlepszego przyjaciela. Chłopak bardzo żałuje tego co się stało i nie może się z tym uporać. Dodatkowo wszyscy go opuścili włącznie z matką, siostrą i dziewczyną. 

Kiedy napotykasz coś niewytłumaczalnego, nie starasz się dociec prawdy, tylko ją ignorujesz. Zapominasz, udajesz, ze nic się nie wydarzyło. Nie wierzysz, tylko dlatego, że nie wiesz lub nie rozumiesz. Łatwiej jest przestać o czymś myśleć, niż zmienić swój cały światopogląd. Nawet tobie. Ale to, że ty udajesz, że czegoś nie ma, nie znaczy, że to nagle przestanie istnieć. 

Sebastian rok jest na wolności i wraz z kolegą z więzienia oraz dziewczynami jedzie w Bieszczady na święta i wymarzony urlop. Nie wszystko układa się po ich myśli. Sebastian w Wigilię postanawia pójść na pasterkę do pobliskiego kościoła. W drodze powrotnej poznaje Sylwanę, której samochód odmówił posłuszeństwa i postanawiają wracać razem. Niestety po drodze łapie ich śnieżyca. Para chowa się w grocie z przekonaniem, że nie przeżyją. Jednak rano ratuje ich Kuba, który zauważył nieobecność Sebastiana. Sylwana opowiada chłopakowi swoją historię oraz jak to się stało, że stała się wierząca. Sebastian cały czas myśli o nomo poznanej dziewczynie i Bogu, który zaczyna być coraz bardziej obecny w jego życiu. Niestety wszystko przerywa ponowne aresztowanie chłopaka pod zarzutem gwałtu i morderstwa.

Myślisz, że jesteś taki ważny, że sam Bóg kogoś by do Ciebie wysłał, bo ci się życie poplątało? Przecież jesteś tylko mikroskopijną, nic nieznaczącą cząsteczką we wszechświecie. Wielokomórkowym organizmem, zbiorem węglowodanów, białek i lipidów. Materią. Ssakiem, który wyewoluował z małpy. Umierasz i koniec, stajesz się coraz mniejszą ilością izotopu węgla trawioną przez saprofity. 

Książka dobrze napisana. Mamy w niej ciekawe przemyślenia na temat wiary i Boga. Jest w niej dużo nadziei i myślę, że daje dużo do myślenia. Główny bohater przez głupi pomysł traci swojego najlepszego przyjaciela, a w dodatku odwracają się od niego najbliżsi i nawet nie chcą wysłuchać jego wersji tylko wierzą obcej osobie. Zostaje ze wszystkim kompletnie sam. Dopiero w więzieniu poznaje Jakuba, który daje mu namiastkę przyjaźni. Jednak to sen odmienia całkowicie jego życie. Bardzo przykre w tym wszystkim jest to że zarówno Sebastian jak i Sylwana zostają odtrąceni przez swoich najbliższych, którzy nawet nie chcą ich spróbować zrozumieć tylko z góry obwiniają i odtrącają. 

Moja ocena to 7 na 10.

Komentarze