Damian Dibben "Mam na imię jutro"


Mam na imię jutro
Damian Dibben
Wydawnictwo: Albatros
Tytuł oryginału: Tomorrow
Data wydania: 3 kwietnia 2019
Kategoria: literatura młodzieżowa

Książkę dostałam, bo bohaterem jest pies, a ja uwielbiam psy i wszystko co z nimi związane.

Jutro wydaje się zwykłym psem przywiązanym do pana, oddanym i posłusznym. Jednak jest jedna rzecz, która odróżnia go od reszty przedstawicieli swojego gatunku a mianowicie to, że jest nieśmiertelny. Jutro wraz ze swoim panem przemierza kraje w poszukiwaniu pracy i aby uciec przed ścigających ich niebezpieczeństwem. Pewnego dnia przybywają do Wenecji aby zobaczyć nowo wybudowaną katedrę. Pan Jutra decyduje się wejść do niej sam zapewniając go że zobaczą się niebawem przy drzwiach, ale niestety już z niej nie wyszedł. Jutro czekał tam na niego przez 127 lat.

Do tej pory na wspomnienie jego głosu - miękkiego i łagodnego jak leśny wąwóz - serce pęka mi na pół niczym pusta łupina. 
Akcja książki dzieje się na przestrzeni XVII, XVIII i XIX wieku. Jest ona napisała w pierwszej osobie z perspektywy Jutra, więc poznajemy świat z jego perspektywy czyli m.in. za pomocą węchu. Autor zabiera nas w podróż po zabytkach i sztuce XVII wieku. Możemy również poznać wojnę jako wizerunek śmierci i smrodu rozkładu. Wszystko to poznajemy poprzez zapachy towarzyszące bohaterom w ich wędrówce.
- Jutro czekał na Ciebie, Siedział na schodach katedry i czekał. Sto dwadzieścia siedem lat.
Książkę dobrze się czyta, choć czasami jak dla mnie było za dużo opisów. Podobało mi się opowiadanie historii z perspektywy psa, które jest całkowicie inne niż jakbyśmy opowiadali ją z punkty widzenia człowieka. Autor opisuje bardzo wielkie oddanie psa do swojego pana. Takiej miłości możemy tylko pozazdrościć. Polecam szczególnie wielbicielom psów.

Moja ocena to 8 na 10.

A Wy co sądzicie o tej powieści?

Komentarze